Dzisiaj jest

czwartek,
22 października 2020

(296. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
123321

Statystyki

Brak własnych statystyk

Wyszukiwanie

Parafia

św. Urszula

 

Trzeba umieć pokazać ludziom, że pobożność nie czyni nas mrukami.

 

 Chwile cierpienia więcej łączą serca aniżeli długie miesiące przeżyte razem w spokoju.

 

Cierpienie z miłości ku Bogu rodzi szczęście, które się objawia w nieustannej pogodzie ducha i stałym uśmiechu na ustach, choćby oczy były pełne łez.

 

Jedno „Deo gratias” w cierpieniu ma więcej wartości niż sto „gloria Patri” w szczęściu.

 

 … nawet największe cierpienia ciała skończą się kiedyś i zmartwychwstanie ono w chwale, i to tym większej chwale, im bardziej było ukryte w Sercu Jezusowym i dla Serca Boskiego żyło, poświęcało się i cierpiało.

 

Nie sztuka znosić jednorazowe wielkie cierpienie, ale sztuka cierpieć dzień w dzień, prawie beznadziejnie, cierpieć przez długie miesiące, lata, nie widząc końca próby, a przy tym nie upadać na duchu, nie narzekać, nie zniechęcać się, nie buntować się – to dopiero cnota wielka, wspaniała.

 

Grzeczność do wszystkiego się przyda.

 

Bądźmy dobrzy dla zwierząt, kwiatów dla wszystkich stworzeń, bo każde z nich Bóg stworzył w swojej dobroci, czcijmy więc ją we wszystkich stworzeniach.

 

 Biedna ta dusza, której Jezus do szczęścia nie wystarczy.

 

 Pogoda duszy pociąga do Boga, do cnoty; tak jak smutek, zły humor, ponure usposobienie od pobożności odstręcza.

 

 Szczęśliwa dusza, która rzeczywiście całym sercem przylgnęła do Jezusa-Hostii, bo w Nim ma najcenniejszy skarb, jaki ziemia posiada.

 

 Choćby wszystko zdawało się być stracone, Jezus wszystko może i dla dusz wiernych ze złego wyprowadzić dobro.

 

 Kochajmy nasz święty Kościół katolicki, żyjmy według jego nauki i bądźmy mu wierni.

 

 Ciężkie dziś życie, pełne goryczy i smutku – i wielka zasługa ułatwić innym dźwiganie krzyża życia.

 

 Krzyż to źródło łaski, źródło miłości, źródło zasług, jeżeli umiemy go dobrze przyjmować i dźwigać i jeżeli z krzyża zrobimy sobie przyjaciela, kochanego towarzysza naszej ziemskiej wędrówki.

 

 Miłość krzyża się nie lęka, bo wie że krzyż nas ściśle łączy z Chrystusem.

 

 Największym dowodem miłości naszej do Maryi jest naśladowanie Jej cnót. Chciejcie więc jak Ona, święta i nieskalana, być wiernymi służebnicami Pańskimi, gotowymi do spełnienia Jego woli, czy będzie ona jasna i miła, czy też przyniesie krzyż i cierpienia.

 

 Przy Sercu Maryi smutki tej ziemi tracą gorycz, ciernie. Wyrośnie z nich kwiat świętej, Bożej miłości.

 

 Trzymając się ręki Maryi zbłądzić nie mogę.

 

 Wpatruj się w Maryję, Uzdrowienie Chorych, a nauczysz się jak być na wzór Maryi jeśli nie uzdrowieniem, to promykiem radości dla chorych.

 

 Wtedy dopiero zaczyna się miłosierdzie, gdy dajemy z tego co nam jest miłe, przyjemne, gdy dajemy czyniąc ofiarę.

 

 Kto miłuje ciężaru nie czuje, a gdy go czuje to go miłuje.

 

 Gromadź sobie skarby miłości – zabierzesz je z sobą do nieba.

 

 Największym aktem miłości bliźniego jest stała słoneczność duszy, rozsyłająca wszędzie promienie swe jasne i ciepłe.

 

 Im ważniejszy obowiązek do wykonania, tym goręcej powinniśmy sie do niego przygotować modlitwą, tym usilniej musimy ściągnąć przy pomocy modlitwy błogosławieństwo Boże.

 

 Modlitwa bez pociechy, lecz odmawiana sumiennie, ma większą zasługę aniżeli modlitwa w pociechach i uniesieniach ducha.

 

 Modlitwa oparta tylko na uczuciu to bańka mydlana.

 

 Dziś potrzeba nam dusz modlących się za tych, którzy się nie modlą.

 

Im ciemniej naokoło, tym jaśniej musi nam świecić światło nadziei, świętej ufności w Bogu.

 

 Nieraz uśmiech twój wlać może do duszy zniechęconej, smutnej, zbolałej, jakby nowe życie, nadzieję, że nastaną lepsze czasy, że nie wszystko stracone, że Bóg czuwa.

 

 Uczmy się patrzeć ku niebu, a ziemia przestanie być przybytkiem zawiści, buntu i zła.

 

 Najlepsze lekarstwo na nerwy to nie buteleczki z miksturami. Lekarstwo na nerwy najskuteczniejsze to wyrobienie w sobie ducha ofiary.

 

 Ofiara jest najlepszą modlitwą.

 

 Dusza pokorna o sobie nie mówi ani dobrze, ani źle.

 

 Milczenie jest pokojem duszy.

 

 Najlepsza modlitwa – zgadzanie się z wolą Bożą. Najlepsza pokuta – ciche poddanie się woli Bożej. Najlepsza miłość – wierne spełnianie woli Bożej.

 

 Nauczmy się milczeć, a wtedy łatwiej nam będzie nauczyć się tego co trudniejsze – dobrze, święcie mówić.

 

 Przed Panem Bogiem odpowiadamy tylko za pracę i jej intencje, a nie za owoce, których obfitość jedynie od Boga zależy.

 

 W pracy wewnętrznej nie ma wakacji.

 

 Pierwsze moje apostolstwo to apostolstwo pogody ducha, świętej radości.

 

O ile milczenie jest ważną rzeczą, o tyle jeszcze ważniejsze jest umieć liczyć się ze słowami – mówić, kiedy potrzeba, i to co potrzeba.

 

 Bądźcie słonecznikami rozsiewającymi naokoło promyki ciepła, światła i Bożego szczęścia.

 

Ufność w pomoc Jezusa nie powinna nas czynić leniwymi.

 

 Nic może tak nie przemawia do obojętnych w wierze, do niewierzących, jak widok osoby zawsze pogodnej, promieniującej szczęściem wewnętrznym, uśmiechniętej, choć wiadomo, że niejeden krzyż dźwiga, że niejedna troska ją przygniata.

 

 Nie dlatego powinnam się modlić, by znaleźć w modlitwie ukojenie, lecz żeby coraz bardziej być gotową na spełnienie woli Bożej.

 

 Wytrwałością zdobędziesz Serce Boże, na pewno!

 

 Życie moje ma być różańcem wprowadzonym w czyn.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Święta

Czwartek, XXIX Tydzień zwykły
Rok A, II
Wspomnienie św. Jana Pawła II, papieża

Zegar

Dźwięk



Sonda



Blok reklamowy